Abigail
Obudziłam
się o 6 rano " no świetnie" pomyślałam. Na 10 do pracy co ja będę
robić przez 4 godziny? Postanowiłam że pójdę pobiegać. Ubrałam się i umyłam.
Zeszłam na dół wzięłam telefon i słuchawki i wyszłam. Biegłam przed siebie.
Pobiegłam do parku. Słońce świeciło więc było mi bardzo ciepło. Żałuję że nie
wzięłam wody. Właśnie zmieniałam piosenkę kiedy wpadłam na jakiegoś chłopaka Już miałam
na niego nakrzyczeć, że stoi na środku i
wiąże buty kiedy ktoś mnie wyprzedził.
-Nie masz gdzie wiązać butów chłopczyku?!-brunet z kawiarni pomógł mi wstać.- Wszystko dobrze Abigail?- uśmiechnął się dość zabawnie - Mówiłem że się spotkamy.
-Tak. Dziękuję- otrzepałam się z kurzu.- Co tu robisz? O tej godzinie?
-Biegam? A na co wygląda?- dopiero teraz zauważyłam że miał na sobie spodenki do kolan i koszulkę opinająca jego umięśnione ciało, zauważyłam że ma pare tatuaży.
-Abi? Twarz to ja mam wyżej.-zaśmiał się.-Może zrób zdjęcie?- zaśmiałam się razem z nim i zmieniam szybko temat.
-A ty? Jak masz na imię? Bo moje to znasz..
-Calum Hood- ukłonił się teatralnie.
-Wood.-powiedziałam z uśmiechem
-Co? Nie , nie. Jestem Hood. H-o-o-d. -powiedział powoli i wyraźnie.
-Wiem- zaśmiałam się- To moje nazwisko.-spojrzałam na jego kieszeń w której była butelka wody Tak bardzo chce mi się pić, a on chyba to zauważył.
-Jest pusta,- spojrzał na mnie z lekkim rozbawieniem.
-Nie masz gdzie wiązać butów chłopczyku?!-brunet z kawiarni pomógł mi wstać.- Wszystko dobrze Abigail?- uśmiechnął się dość zabawnie - Mówiłem że się spotkamy.
-Tak. Dziękuję- otrzepałam się z kurzu.- Co tu robisz? O tej godzinie?
-Biegam? A na co wygląda?- dopiero teraz zauważyłam że miał na sobie spodenki do kolan i koszulkę opinająca jego umięśnione ciało, zauważyłam że ma pare tatuaży.
-Abi? Twarz to ja mam wyżej.-zaśmiał się.-Może zrób zdjęcie?- zaśmiałam się razem z nim i zmieniam szybko temat.
-A ty? Jak masz na imię? Bo moje to znasz..
-Calum Hood- ukłonił się teatralnie.
-Wood.-powiedziałam z uśmiechem
-Co? Nie , nie. Jestem Hood. H-o-o-d. -powiedział powoli i wyraźnie.
-Wiem- zaśmiałam się- To moje nazwisko.-spojrzałam na jego kieszeń w której była butelka wody Tak bardzo chce mi się pić, a on chyba to zauważył.
-Jest pusta,- spojrzał na mnie z lekkim rozbawieniem.
-ok…to chyba
czas się żegnać.- odwróciłam się i chciałam już iść, ale Calum złapał mnie za
nadgarstek.
-Dostałaś
mojego sms? To jak? Kawa? Mrożona?- uśmiechnął się.
-No nie
wiem… nie sądzę by jakaś kawiarnia była otwarta. Dopiero co się poznaliśmy-
spojrzałam na zegarek- Jest 7:40 mam na
10 do pracy…. Przepraszam i dziękuję-
pomachałam mu i odbiegłam. W domu byłam o 8 i zdziwiłam się, że Kat
jeszcze nie wstała, zdjęłam buty i poszłam do jej pokoju.
-Kate
wstawaj!!- krzyknęłam i usiadłam na przyjaciółce.
-Abi –kichnęła-
Nie idę dziś do pracy, już dzwoniłam do pani Collins. Przepraszam chciałabym
się przespać- odepchnęła mnie- Umyj się bo śmierdzisz.- zaśmiałam się i poszłam
pod prysznic. Ubrałam zwykłe czarne rurki i bokserkę, włosy związałam w kucyka.
Pożegnałam się z Kathe, zostawiłam jej leki i poszłam na piechotę do pracy.
Kilka minut przed 10 byłam już gotowa do pracy. Jest sobota, czuje że dziś
będzie większy ruch. Nie myliłam się. Na szczęście pani Collins przyprowadziła
swojego siostrzeńca, Petera. Peter okazał się bardzo zabawny, pomagał mi przy
pracy przy czym ciągle opowiadał zabawne historie i nie mogłam przestać się
śmiać. Około godziny 16 do kawiarni przyszedł chłopak, który bardzo zwrócił
moja uwagę. Miał mnóstwo tatuaży i koczyk w wardze, przy czym wyglądał całkiem nieźle.
Peter poszedł gdzieś na zaplecze więc byłam sama. Blondyn podszedł do lady i
zapytał oschle:
-Był tu ostatnio
Hood?- nie spuszczał ze mnie swojego wzroku.
-Nie.. nie
przypominam sobie- po tych słowach
chłopak okrążył ladę i staliśmy twarzą w
twarz. Popchnął mnie lekko na ścianę i załapał mnie za ramię.
-Był tu?
Brunet? Z blond pasemkiem. Calum Hood. –trzymał mocno moje ramie i powtórzył- Był
tu?
-N-Nie..wiem.
Nie kojarzę..-szepnęłam , nie wiem dlaczego kłamałam. Widziałam jak chłopak
podnosił rękę odruchowo zamknęłam oczy .
-Zostaw ją
Luke- usłyszałam jego i automatycznie
poczułam, że chłopak puścił moje ramie odbiegłam. Luke –bo tak się nazywał – podszedł
do Hooda i powiedział przez zęby:
-Jeszcze z
Tobą nie skończyłem- wyszedł trzaskając drzwiami. W tym momencie wrócił Peter i
spojrzał na mnie z przerażeniem.
-Abi? Wszystko
dobrze?
-Tak..nic mi
nie jest. Brakuje kawy przyniesiesz?- chciałam się go pozbyć, żeby nie zadawał
pytań.
-Jasne-poszedł
na zaplecze. Stanęłam za ladą i zajęłam się swoja pracą,
-Nic Ci nie
zrobił? – odezwał się Calum, przestraszyłam się, a on to zauważył.-Spokojnie ,
nic Ci nie zrobię.
-Jestem
cała- sięgnęłam prawą ręką po filiżankę i syknęłam z bólu.
-On Ci to
zrobił?- Zapytał z …..troską?
-Nie- znów skłamałam, dlaczego go tak bardzo Obchodzę?-
Walnęłam się w domu. Przepraszam jestem w pracy nie mogę rozmawiać- położyłam
na tace spóźnione zamówienie i zaniosłam do stolika.
Pracę skończyłam wyjątkowo o 19. Peter
zaproponował, że mnie odwiezie, zgodziłam się, nie chciałam sama chodzić po
nocy. Zaprosiłam go do środka.
-Abigail?
-Tak?- zapytałam
robiąc nam herbatę.
-Co byś powiedziała
jakbym Cię dziś zabrał do klubu? Jest sobota, jutro kawiarnia jest zamknięta.
-Dobrze-
podałam mu herbatę- Daj mi chwilkę to się przebiorę.- Poszłam na górę
poinformowałam Kat, że wychodzę i poszłam się przebrać. Ubrałam czarną
sukienkę, zrobiłam lekki makijaż i rozpuściłam włosy. Peter czekał w salonie.
-Pięknie wyglądasz-
wstał.
-Dziękuję.
Idziemy?- ubrałam buty i płaszczyk. Po 20 min byliśmy na miejscu.
Calum
Kiedy wyszedłem z kawiarni pojechałem do domu i usiadłem na kanapie.
-Stary co ty masz na głowie?. Czerwonego chyba jeszcze nie było.- zaśmiałem się, patrząc na Michaela siadającego obok mnie.
-Chciałem
spróbować coś nowego.
Spojrzałem na Ashtona, który siadał z nosem w
laptopie.
-Wrócił.- powiedział.
-Kto?- zapytałem razem z Michaelem.
-Hemmings- spojrzał na nas.
-Kto?- zapytałem razem z Michaelem.
-Hemmings- spojrzał na nas.
-Ten
Hemmings?- zapytał tępo Michael.
-A znasz innego? -zapytałem Michaela waląc go otwarta ręką w głowę. -Wiem.
-A znasz innego? -zapytałem Michaela waląc go otwarta ręką w głowę. -Wiem.
-Jak to?-
zapytał Mikey.
- Widziałem się
z nim dziś. Szukał mnie w tej kawiarni.
-W tej co
była ta ładna blondynka?- zapytał rozpromieniony Ash.
-Tak.- spojrzałem
na niego zdziwiony.
-Coś mówił?
-Powiedział,
że jeszcze ze mną nie skończył. Mam go gdzieś. Jest sobota, wieczór. Nie myślmy
o nim dziś. Błagam. Wyjdźmy gdzieś dziś.- Michael szybko wstał .
-Do
klubu.-wziął moje kluczyki. ja i Ash
wstaliśmy i pojechaliśmy do klubu.
Usiedliśmy przy barze i zamówiłem po kolejce
dla dla chłopaków, ja nie chciałem pić. Chłopaki wypili kilka kolejek. Michael
wstał i poszedł na parkiet. Jemu nie wiele trzeba do szczęścia. Ashton zrobił
to samo, a ja postanowiłem, że jeszcze posiedzę. Nie lubię tańczyć. Odwróciłem
się tyłem do baru i patrzyłem na parkiet. Zauważyłem jak Clifford nieudolnie
podrywa jakąś brunetkę. Szukałem Ashtona,
rozglądałem się i zobaczyłem Abigail z tym chłopakiem z kawiarni. Był lekko
wstawiony i trzymał rękę na jej nagim kolanie. Zacisnąłem ręce, obiecałem mu, ,że będę jej pilnował. Wstałem i
poszedłem do niej.
-Mogę prosić
Panią do tańca?- zapytałem wyciągając dłoń w jej stronę. Bez wahania ją
złapała. Jak ja nienawidzę tańczyć. Po kilku minutach Gin zapytała czy nie
odwiozę jej do domu. Zgodziłem się. Wiedziałem ze Ash i Mikey są w dobrych
rękach.
-Dziękuję-
powiedziała wychodząc z klubu.- Peter mnie tu wyciągnął i się upił. Uratowałeś mnie od niego.
-Nie ma
sprawy. Do usług- otworzyłem jej drzwi mojego czarnego Porsche Cayenne.
Jechaliśmy w
ciszy. Zapytałem tylko gdzie mieszka. Gdy dojechaliśmy podziękowała i zapytała
czy wejdę na chwilę.
-Nie dziękuję.
Innym razem słonce- pożegnałem się i odjechałem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz