-Abi!- usłyszałam jak moja
przyjaciółka woła mnie z dołu, więc pośpiesznie wstałam z łóżka i zeszłam do
kuchni.
-Co się stało Kat?- zaśmiałam się, ponieważ wiedziałam jak Kathe nie lubiła gdy tak do niej mówiłam.
-Zrobiłam śniadanie. Mamy na 10 do pracy-przypomniała mi.
Miałam 25 minut na zjedzenie i ogarniecie się. Dziś zaczynam mój pierwszy dzień w pracy, namówiłam Kathe żeby podjęła się tej pracy razem ze mną. Jest moja przyjaciółka od dawna, mieszkamy razem. Bez wahania się zgodziła.
-Zjadłam-powiedziałam z pełną buzia i poszłam się ogarnąć. Umyłam się, spięłam włosy w dużego koka i ubrałam lekko podarte, czarne spodnie z podciągniętymi nogawkami i jakąś koszulkę. Wiem to pierwszy dzień w pracy ale nie lubię się stroić, zwłaszcza że w kawiarni dostaniemy robocze ciuchy.
Od 10 min jesteśmy już w pracy. Na moje (nie)szczęście, nasze ubrania są zbyt.....różowe? Proszę was. Różową koszulka, biała spódnica i fartuszek....różowy. To jakiś koszmar. Ale dam radę. Jestem tu z Kat. Przy niej nie umiem się nie uśmiechać.
Minęły dwie godziny. Ruch nie był narazie za duży. Usiadła na chwilę przy barze żeby odpocząć kiedy usłyszałam dźwięk dzwoneczka, oznaczało to nowego klienta. Do kawiarni weszło trzech chłopaków, nie powiem byli całkiem przystojni może trochę straszni? Zadawałam sobie pytanie...co czwórka TAKICH chłopaków robi w różowej kawiarni. Kathe stała za ladą, więc to ja musiałam podejść do ich stolika.
-Co się stało Kat?- zaśmiałam się, ponieważ wiedziałam jak Kathe nie lubiła gdy tak do niej mówiłam.
-Zrobiłam śniadanie. Mamy na 10 do pracy-przypomniała mi.
Miałam 25 minut na zjedzenie i ogarniecie się. Dziś zaczynam mój pierwszy dzień w pracy, namówiłam Kathe żeby podjęła się tej pracy razem ze mną. Jest moja przyjaciółka od dawna, mieszkamy razem. Bez wahania się zgodziła.
-Zjadłam-powiedziałam z pełną buzia i poszłam się ogarnąć. Umyłam się, spięłam włosy w dużego koka i ubrałam lekko podarte, czarne spodnie z podciągniętymi nogawkami i jakąś koszulkę. Wiem to pierwszy dzień w pracy ale nie lubię się stroić, zwłaszcza że w kawiarni dostaniemy robocze ciuchy.
Od 10 min jesteśmy już w pracy. Na moje (nie)szczęście, nasze ubrania są zbyt.....różowe? Proszę was. Różową koszulka, biała spódnica i fartuszek....różowy. To jakiś koszmar. Ale dam radę. Jestem tu z Kat. Przy niej nie umiem się nie uśmiechać.
Minęły dwie godziny. Ruch nie był narazie za duży. Usiadła na chwilę przy barze żeby odpocząć kiedy usłyszałam dźwięk dzwoneczka, oznaczało to nowego klienta. Do kawiarni weszło trzech chłopaków, nie powiem byli całkiem przystojni może trochę straszni? Zadawałam sobie pytanie...co czwórka TAKICH chłopaków robi w różowej kawiarni. Kathe stała za ladą, więc to ja musiałam podejść do ich stolika.
Podałam im "menu" i odeszłam. Odchodząc słyszałam
gwizdniecie odwróciłam się przodem do stolika i
napotkałam się na brązowe oczy i łobuzerski uśmiech. Spiorunowałam tego
chłopaka wzrokiem i wróciłam do Kat zaczynając rozmowę. W połowie zdania
mojej przyjaciółki usłyszałam jak ktoś krzyknął "kelnerka". Wstałam i
ze sztucznym uśmiechem podeszłam do stolika.
-Czy mogę przyjąć zamówienie?- czułam jak brązowe oczy wypalają we mnie dziurę.
-Ja poproszę gorąca czekoladę- uśmiechnął się blondyn o piwnych oczach.
-Ja poproszę colę, zimna jakby była-powiedział obojętnie chłopak o....czerwonych włosach?
-Dobrze. A dla pana?- spojrzałam na bruneta. Był młody a ja musiałam zwracać się do klientów pan/pani. Żenujące.
-Aż taki stary jestem?- zaśmiał się pokazując szereg swoich białych zębów.
-Nie, ale moim obowiązkiem jest...nie będę ci się tłumaczyć. Co zamawiasz?- warknęłam.
-Kawę.-odwróciłam się i podałam zamówienie mojej przyjaciółce. Po kilku minutach zamówienie było gotowe. Właśnie szlam w stronę stolika, kiedy nadepnęłam na sznurówkę. Taca poleciała na blondyna, a ja? Byłam gotowa na upadek, więc zamknęłam oczy.
-Już otwórz oczy-ktoś wyszeptał do mojego ucha. Dopiero teraz poczułam silne ramiona na moje talii. Powoli otworzyłam oczy i od razu tego pożałowałam.Kathe pomaga blondynowi, a czerwono włosy śmieje się. Pozbierałam porozbijane szklanki po czym odniosłam je na zaplecze. Zaczęłam robić na nowo zamówienie. Właśnie miałam postawić ostatni kubek z kawa na tacy kiedy znikąd
-Ja poproszę gorąca czekoladę- uśmiechnął się blondyn o piwnych oczach.
-Ja poproszę colę, zimna jakby była-powiedział obojętnie chłopak o....czerwonych włosach?
-Dobrze. A dla pana?- spojrzałam na bruneta. Był młody a ja musiałam zwracać się do klientów pan/pani. Żenujące.
-Aż taki stary jestem?- zaśmiał się pokazując szereg swoich białych zębów.
-Nie, ale moim obowiązkiem jest...nie będę ci się tłumaczyć. Co zamawiasz?- warknęłam.
-Kawę.-odwróciłam się i podałam zamówienie mojej przyjaciółce. Po kilku minutach zamówienie było gotowe. Właśnie szlam w stronę stolika, kiedy nadepnęłam na sznurówkę. Taca poleciała na blondyna, a ja? Byłam gotowa na upadek, więc zamknęłam oczy.
-Już otwórz oczy-ktoś wyszeptał do mojego ucha. Dopiero teraz poczułam silne ramiona na moje talii. Powoli otworzyłam oczy i od razu tego pożałowałam.Kathe pomaga blondynowi, a czerwono włosy śmieje się. Pozbierałam porozbijane szklanki po czym odniosłam je na zaplecze. Zaczęłam robić na nowo zamówienie. Właśnie miałam postawić ostatni kubek z kawa na tacy kiedy znikąd
przede mną pojawił się brunet.
-Za resztę nie trzeba-położył 30$ i skierował się w stronę wyjścia, odwrócił się na chwilę w moja stronę i powiedział:
-Do zobaczenia wkrótce Abigail.-i wyszedł. Skąd on znał moje imię?
-Za resztę nie trzeba-położył 30$ i skierował się w stronę wyjścia, odwrócił się na chwilę w moja stronę i powiedział:
-Do zobaczenia wkrótce Abigail.-i wyszedł. Skąd on znał moje imię?
Po 18
wróciłyśmy zmęczone do domu. Położyłam się na kanapie i zamknęłam oczy.
-Nie było
tak źle.- powiedziała Kathe
-Nie było
źle? To chyba najgorszy dzień w pracy. I ta trójka. Skąd znał moje imię?
-Powiedziałam
mu..- wyszeptała Kat
-Co?!-
automatycznie usiadłam na kanapie- Dlaczego?
-Zapytał,
był taki miły. Przepraszam.
-Nie był
miły, ale oczy to miał… takie …. jejuu-
zaśmiałam się.
-Czy tylko
ja zauważyłam, że ten blondyn ciągle na mnie patrzył?- śmieje się Kat.
-Tak , tylko
ty.- śmiejąc się wstałam i udałam się do łazienki. Wzięłam długi prysznic,
myśląc po co mu było moje imię.
Po dwóch
godzinach wyszłam z łazienki, ubrałam się w piżamę i udałam się do pokoju. Wzięłam mój telefon do
ręki i zobaczyłam jedną nieodczytaną wiadomość od nieznanego numeru. ‘’Do twarzy Ci w różowym. Mam nadzieję, że
jutro będziesz w pracy bo chciałbym wypić z Tobą kawę. ’’. Położyłam się , lecz nie mogłam zasnąć. Ciągle
myślałam o tej wiadomości. Skąd ktoś miał mój numer? Może to chłopak z kawiarni,
w końcu powiedział przed wyjściem ‘’Do zobaczenia wkrótce Abigail’’. Po kilku
godzinach spokojnie zasnęłam.
___________________________
To mój pierwszy rozdział. Mam nadzieję, że wam się podoba. Przepraszam że wszystkie błędy. Opowiadanie jest też dostępne na wattpadzie.
To mój pierwszy rozdział. Mam nadzieję, że wam się podoba. Przepraszam że wszystkie błędy. Opowiadanie jest też dostępne na wattpadzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz