*Calum *
Stoję w garażu i szukam odpowiedniego samochodu na dzisiejsze wyścigi.
-Calum, za chwilę wychodzimy. - usłyszałem głos Ashtona.
-Dobra, dzięki. - powiedziałem i wziąłem kluczyki do czarnego Audi.
Wiedziałem, że Hemmings też tam będzie i wiedziałem, że będzie chciał się ze mną ścigać. Chłopaki czekali na mnie przed garażem.
-To jedziemy. -odezwał się Michael, po czym wszedłem do samochodu i odjechałem.
*jakiś czas później*
Wyścigi trwają już ponad
pół godziny. Zauważyłem Hemmings'a siedzącego na swoim aucie i
gadającym z jakimś chłopakiem, który wyglądał znajomo. Mniejsza z tym,
muszę dziś wygrać.
-Skop mu tą zbyt pewną siebie dupę.- powiedział z uśmiechem Ash.
-O niczym bardziej nie marze stary.-wsiadłem do samochodu i podjechałem do linii startu.
-Jeżeli przegrasz oddajesz mi to autko i wynosisz się z z Syndey- przytaknąłem i odpowiedziałem:
-Jeżeli wygram to biorę twoje auto.- zamknąłem okno i czekałem na opuszczenie flag.
Ostatnie okrążenie,
ostatni zakręt. Zauważyłem, że Luke mnie dogania, więc dodałem gazu i
włączyłem.......nitro. Nie minęło 5 minut, a ja stałem oparty o swój
samochód i czekałem na niego.
-Ty sukinsynu- pchnął mnie. Podniosłem ręce w geście obronnym- Nitro jest nielegalne!-wrzasnął.
-Jak całe te wyścigi,
więc nie bulwersuj się, bo złość piękności szkodzi- zaśmiałem się-
Kluczyki -wystawiłem rękę. Luke rzucił nimi we mnie, a ja oczywiście je
złapałem.
-Brawo stary-powiedział Ash.
-To co? Piwo?- uśmiechnął się Michael.
-Masz. -dałem Ashtonowi kluczyki od samochodu Luke i pojechaliśmy do baru.
Weszliśmy do baru, usiedliśmy do pierwszego lepszego stolika. Po kilku minutach podeszła do nas kelnerka.
-Co podać? - powiedziała brunetka, aż żal było oderwać wzrok od.....
-Trzy piwa poprosimy. - odezwał się Michael. W tym samym momencie poczułem wibracje w kieszeni.
'' Jeszcze się policzymy Hood. L.H.''
W tym momencie miałem na to i na niego wyjebane.
-Kto napisał?- zapytał Michael i napił się piwa.
-Co? Umm... mama.- powiedziałem obojętnie i schowałem telefon do kieszeni. Po co mam im mówić?
-W sobotę? O tej godzinie?- zdziwił się Ashton.
-Napisała, że nie może spać i kiedy do niej przyjedziemy.- napiłem się piwa.
-Kathe, nie wiem w co się ubrać, Jezu jak ja nienawidzę się stroić, poszła bym w spodniach i trampkach.-opadłam bezsilna na łóżko
-To idź w spodniach.- zaśmiała się Kat.- We wszystkim mu się spodobasz.
-Peter mnie zobaczy i ucieknie.- spojrzałam na nią.
-Masz.- Kathe rzuciła na mnie czarną sukienkę, nad kolano z dekoltem opadającym jak woda.-Chodź zrobię ci makijaż. Do tego założyłam parę złotych dodatków i czarne szpilki. Peter miał przyjechać po 21, ponieważ miał coś do załatwienia. Mi to oczywiście pasowało, bo będę krócej chodzić w tych dwu metrowych szpilkach.
-Krótko go znam, ale wydaję się myły. Pasujecie do siebie.-uśmiechnęła się Kathe.
-Właśnie, krótko go znamy. Jest zbyt wcześnie żeby się oceniać.-w tym momencie usłyszałam dzwonek.
-Hej- powiedział Peter -Pięknie wyglądasz.
-Dziękuję- wzięłam płaszcz -Możemy jechać.-uśmiechnęłam się.
*parę minut później*
-Gdzie właściwe jedziemy?- zapytałam z ciekawością.
-Na kolację, myślę, że w tej restauracji jeszcze nie byłaś. - odwzajemnił mój uśmiech.
Jechaliśmy ponad pół godziny. Nie obeszło się bez śmiechu. Cieszę się, że tak dobrze się z nim dogaduje.
-Jesteśmy- usłyszałam zadowolony głos Collinsa.
Jesteśmy w lesie.
Przywiózł mnie do lasu.
Szliśmy w ciszy. Nagle zobaczyłam nakryty stół, dwa krzesła i dookoła było pełno lampek.
-I jak?-złapał mnie za rękę.
-Jest pięknie. - powiedziałam z uśmiechem.Usiedliśmy do stołu. Znikąd pojawił się kelner i podał nam jedzenie.
-Abi,chciałbym cie o coś zapytać-napiłam się wina i przetarłam usta serwetką.
-Tak?
-Wiem,że znamy się dość krótko, ale będziemy mieli mnóstwo okazji żeby bardziej się poznać, obiecuje ci. Chciałabyś zostać moją dziewczyną?
-Ja......jeju Peter. Znamy się zbyt krótko, przepraszam. Zrozum mnie.
-Rozumiem.-uśmiechnął się- Jest w porządku. Przejdziemy się?- zgodziłam się.
*Peter*
Dlaczego ona musi być taka, taka.....niedostępna?. Zrobiłem z siebie tylko kretyna. Wolałbym teraz siedzieć z Lukiem w jakimś klubie.
-Peter? Słuchałeś co mówiłam?
-Tak, to znaczy nie. Dostałem sms, że moja siostra źle się czuje. Musimy już wracać, przepraszam.
-Rozumiem. - powiedziała. Odwiozłem ją do domu. Nareszcie.
_______________________________________________________
to jest kolejny. komentarze!!!!!nawet nie wiecie jak one motywują!!!
Chciałabym was zaprosić do moich koleżanek:
zdupynators : ''Przetrwać'' https://www.wattpad.com/150616221-przetrwa%C4%87-prolog
&
KimiHood_GIRL : ''Imaginy | 5SOS| by Kimi Hood'' https://www.wattpad.com/story/45035107-imaginy-5sos-by-kimi-hood
Xx