wtorek, 21 lipca 2015

Rozdział 3

Calum 

 Obudziłem się o 10. Poszedłem wziąć prysznic....zimny prysznic. Gdybym nie poszedł do tego klubu Peter mógł ją skrzywdzić do tego jeszcze Luke. Miałem jej pilnować, obiecałem mu! - w tym czasie Calum walnął otwartą ręką w ścianę.
Po 30 minutach wyszedłem z łazienki i w samych bokserkach udałem się do kuchni by zrobić sobie śniadanie, ale po otwarciu lodówki jedyne co zobaczyłem to kostkę masła. Pobiegłem na górę ubrałem się , wziąłem kluczyki do samochodu i pojechałem do sklepu. Po 15 minutach dotarłem to supermarketu. Szukałem moich ulubionych płatków.Do koszyka włożyłem pieczywo, warzywa i inne duperele. Zapłaciłem i wróciłem do domu. Ashton już  nie spał, widać było,że brał prysznic.
 -O , siema gdzie byłeś? - zapytał Ash
-Na zakupach, bo jakiś baran zapomniał zrobić.
-Teraz była moja kolej, prawda? - przeczesał włosy. 
-Brawo geniuszu. - poszedłem do kuchni zrobić nam śniadanie, Ash poszedł ze mną.
-Hej. - do kuchni wszedł zaspany Michael.
-O śpiąca królewna wstała.- zaśmiał się Ashton.
-Pieprz się Irwin. - Michael podszedł do szafki z lekami po coś na ból głowy.
-Macie -podałem nam śniadanie.
 -Co robimy z Luke'iem?(nie wiem jak to napisać XD czyt:  z Lukiem XD )-zapytał Ash.
-Czego on może chcieć?- zapytał Michael z pełną buzią.
-Pewnie tego co zawsze. Zemsty, mojej śmierci, mojego cierpienia -napiłem się soku i włożyłem talerze do zmywarki.
-Myślałem,że ta złość do ciebie mu przeszła- powiedział Ashton
-Nie widziałeś jego wzroku, nienawiść to mało powiedziane. Nie ważne. -klasnąłem- To co fifa?
-Yup- powiedzieli równo. Ash przyniósł piwo,  ja z Michaelem zaczęliśmy grać. Tak spędziliśmy niedzielę .

 Abigail

Kathe czuje się o wiele lepiej. Nie mówiłam jej o Luke'u ( ? XD ) , nie chciałam żeby się martwiła. Po po  10 poszłam do sklepu. Szłam ponad 30 minut. Musze kupić sobie rower albo samochód. Weszłam do sklepu i zauważyłam nikogo innego jak Caluma Hooda wybierającego płatki. Szkoda,że nie zrobiłam zdjęcia. Jego mina była bez cenna. Cieszę się,że mnie nie zauważył. Kupiłam parę owoców,warzyw i różnych potrzebnych rzeczy oraz torbę słodyczy. Wyszły cztery siatki. Jak ja to doniosę do domu? Zaczęłam iść. 
-Hej -usłyszałam znajomy głos i poczułam buziaka na policzku.
-O cześć Peter -uśmiechnęłam się.
-Daj pomogę Ci - wziął trzy siatki. 
-Dziękuje. - w drodze do domu śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Bardzo go polubiłam. Po 25 minutach byliśmy u mnie pod domem. 
-Wejdziesz?-zapytałam z uśmiechem.
-Jeżeli to nie problem-odwzajemnij uśmiech.
Weszliśmy do środka. Kat robiła kawę.
-Jestem. I mamy gościa-powiedziałam i weszłam z Peterem do kuchni.
-Hej, ty musisz być Peter?-podała mu rękę. 
-Tak to ja. A ty Kathe?-podał jej rękę -Miło mi.
-Mi również. Kawy?
-Chętnie- powiedziałam razem z Peterem. 
Kathe polubiła Petera. Popołudnie spędziliśmy we trójkę.
Około godziny 18 Kathe poszła do siebie, bo trochę źle się poczuła. 
-Chcesz wina?-zapytałam
-Chętnie-uśmiechnął się.
Przyniosłam wino,kieliszki i korkociąg (?)
-Daj otworzę-Peter wziął butelkę,otworzył i nalał -Proszę
 -Dziękuje-napiłam się- Opowiedz coś o sobie.
-Jestem Peter, mam 19 lat ale to chyba wiesz - zaśmiał się i napił się wina- Moi rodzice zginęli w katastrofie lotniczej kiedy miałem 15 lat, mam siostrę ma na imię Chloe ma 24 lata i mężą, mam też  rok starszego  barta ale nie mama z nim kontaktu, odszedł po śmierci rodziców. Mnie zaadoptowała ciocia Collins, nie chce żeby ktoś o  tym wiedział dlatego powiedziała wam, że jestem jej siostrzeńcem. Miałem dziewczyne 1,5 roku, ale zdradziła mnie z najlepszym kumplem. -napił sie wina
-Tak mi przykro - położyłam rękę na jego ręce i lekko zacisnęłam- Pamiętaj. Możesz na mnie liczyć,zawsze.
-Dziękuję -usmiechnął się uroczo, tak, ten uśmiech był bardzo uroczy.- Teraz ty coś o sobie powiedz.
-Abigail, dla przyjaciół Abi- napiłam się i zaśmiałam- Wyprowadziłam się od rodziców zaraz po skończeniu liceum. Mieszkałam z rodzicami i rodzeństwem. Od dzieciństwa przyjaźnię się z Kathe, jest dla mnie jak siostra. Boję się pająków. _skrzywiłam się na co Peter sie zaśmiał. Nigdy nie miałam chłopaka, nigdy sie nie zakochałam.-wypiłam wino do końca.- To może pojd ę po 2 butelke i obejrzymy jakis film chyba, że wolisz cos innego.?
-Ty, wino,film i będzie idealnie.Czekam-wształam i poszłam po butelke białego wina.
-Proszę-podałam mu, a on otworzył i nalał-Co oglądamy? - wzięłam swój kieliszek.
-A  na co masz ochotę?
-Obejrzałabym coś straszngo ale się troszkę  boje. -powiedziałam i w tym czasie Peter objął mnie ramieniem.
-Przy mnie nie musisz sie bać. Obronię Cię -zaśmiał się 
-Dobra, ufam ci- włączyłam jakiś horror.
Oglądaliśmny już trzeci film,był horror, komedia, a teraz czas na romans. Padło na '' If I Stay''.
-Nigdy nie znajdę chłopaka - piłam juz 3 kieliszek drugiego wina, nie byłam już w 100% trzeźwa.
-Znajdziesz,zaufaj mi.
-Nie - odstawiłam pusty kieliszek na stół i zobaczyłam pustą butelkę- Jeszcze jedno?-zapytałam.
-Tobie już starczy, a co do chłopaka to, znajdziesz,pomogę Ci. 
-Będę sama-ziewnęłam, chyba zasypiam.
-Skąd wiesz,Abi? Może on jest bliżej niż myślisz?-zasnęłam

  Peter

 -Skąd wiesz,Abi? Może on jest bliżej niż myślisz?- powiedziałem i zobaczyłem, że dziewczyna zasnęła na moim ramieniu. Odstawiłem kieliszek, wziąłem ją na ręce i zaniosłem do pokoju. Zdjąłem jej spodnie i przykryłem, kiedy miałem wchodzić Abigail odezwała się
-Zostaniesz się ze mną?
-To nie jest najlepszy pomysł. - dziewczyna cos mruknęła, chyba zasnęła. Kucnąłem przy jej twarzy.
-Jeszcze będziesz błagać żebym zostawił cie w spokoju. Śpij dobrze - szepnąłem i przykryłem ją bardziej.
__________________________________________________


PRZEPRASZAAAAM


Przperaszam za moją nieobecnosc. Już jestem i będę się starać, obiecuje.



głosujcie, komentujcie , piszcie, dawajcie znaki życia. !!!!!!!!


xx

ps.
zobaczcie bohaterów i zwóćcie uwagę na tego ostatniego. moze po tem rozdziale cos wam świta?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz